Niesamowitym przeżyciem minionego tygodnia było zwiedzanie portu lotniczego w Saragossie, którego kod IATA to właśnie ZAZ. Podczas pobytu tam zdobyliśmy wiedzę, której nie znajdziemy w wyszukiwarkach internetowych. Zacznijmy od podstawowych informacji. Aeropuerto de Zaragoza posiada jeden terminal pasażerski oraz jeden terminal cargo. Oprócz lotów międzynarodowych (m.in. do Francji, Włoch, Belgii, USA) obsługuje także loty wewnętrzne – połączenia z Malagą, Majorką, Ibizą, Wyspami Kanaryjskimi. Głównie pełni on funkcję lotniska tranzytowego.
Po odbytej standardowej kontroli bezpieczeństwa otrzymaliśmy kamizelki odblaskowe z naszymi danymi osobowymi i udaliśmy się na płytę lotniska, gdzie mieliśmy możliwość wejścia do samolotu Boeing 747. Najciekawszym elementem samolotu była kabina pilotów i spotkanie z jednym z ich, który opowiedział nam o trudach „latania” z pasażerami i ładunkami. Pilot wyjaśnił jak działa system ewakuacyjny w przypadku awaryjnego lądowania na wodzie, pokazał swoją kuszetkę sypialnianą oraz otrzymywane porcje żywieniowe. Co ciekawe każdy z pilotów dostaje osobną porcje i każda z nich jest inną potrawą – to „zabezpieczenie” przed ewentualnym zatruciem jednego z pilotów. Cieszymy się ze zdjęć, które mogliśmy tam wykonać – to sytuacja niepowtarzalna, a fotografie będą pamiątką do końca życia.
Po zakończonym spotkaniu z pilotem udaliśmy się, aby zobaczyć przestrzeń ładunkową samolotu. Wewnątrz obserwowaliśmy rolki do transportu jednostek ładunkowych, elementy sterownicze niezbędne podczas manipulowania ładunkiem. Szczegółowo zostały nam omówione zasady załadunku, rozmieszczenia i mocowania towaru w samolocie. Interesującym elementem był towar uformowany w tzw. schodki (ze względu na konstrukcję samolotu) i jego umieszczenie w skrajnych obszarach przestrzeni ładunkowej. Dowiedzieliśmy się w jakich przypadkach otwieramy jest dziób samolotu i stosowany drugi sposób załadunku. Taka sytuacja zdarza się m.in. podczas transportu ładunków ponadgabarytowych oraz przy przewozie drogocennych obrazów (antyków).
W grupie najczęściej transportowanych towarów znajdują się ubrania, luksusowe auta oraz zwierzęta. Ubrania przewożone są głównie dla hiszpańskiej firmy Inditex (marki odzieżowe tj. Bershka, ZARA, Stradivarius). Wartościowy towar stanowią luksusowe auta, które transportowane są do Dubaju. Jednak jednym z najdroższych ładunków wysyłanych dla szejków są zwierzęta np. słonie, żyrafy, konie wyścigowe, które są usypiane „na pokładzie” lub jeszcze przed załadunkiem (jak na przykład żyrafy ze względu na swoje kształty, później ładowana „na leżąco”). Głównym kierunkiem tranzytowym są Arabia Saudyjska, Zjednoczone Emiraty Arabskie, ale również Meksyk.
Z taką dawką informacji udaliśmy się dalej na przejażdżkę autokarem po płycie lotniska w kierunku biura pracowników. W trakcie podróży zauważyliśmy, że taśmociągi transportujące nadane bagaże pasażerów znajdują się na zewnątrz budynku, bez żadnej osłony. Ze względu na sporadyczne opady deszczu i szybki przewóz bagaży do luku bagażowego (również nieokrytymi wózkami bagażowymi) – nie ma takiego wymagania. W biurze oczekiwaliśmy na przylot kolejnego samolotu, śledząc tablice odlotów i przylotów. I nadleciał kolejny samolot, tym razem Boeing 777 z Kataru. Obserwowaliśmy jego lądowanie. Widzieliśmy jak przy użyciu odpowiedniego sprzętu (m.in. holowników, podnośników palet i kontenerów lotniczych)
dokonywany jest rozładunek (podobnie jak załadunek) jednej jednostki ładunkowej, który trwał 10 sekund. W międzyczasie samolot był tankowany, a miejscem docelowym dla towaru były Chiny.
Pod koniec naszej wycieczki dowiedzieliśmy się, że lotnisko w Saragossie pełni również funkcję lotniska militarnego, stanowi bazę Hiszpańskich Sił Powietrznych i udało nam się zobaczyć przelot dwóch śmigłowców.
Z perspektywy zawodu, w którym się uczymy (technik eksploatacji portów i terminali i technik lotniskowych służb operacyjnych) ta wycieczka była bardzo kształcąca, pomogłam nam lepiej zrozumieć zasady funkcjonowania portu lotniczego, poznaliśmy specyfikę działania zespołu obsługującego i kierującego wieloma procesami tam zachodzącymi. I co najważniejsze wszystko „live” – to było świetne połączenie teorii z praktyką i na pewno zapadnie nam na długo w pamięci.